Zaspałem. Jucuś przyjechał około 10.00. Wstałem, ogarnąłem się, zjadłem zupkę Amino (tekst ten nie zawiera lokowania produktu), oraz bułkę z masłem czosnkowym (czy jakoś tak ;d ) z biedry.
10.15 - wsiadamy na rowerki i jedziemy w kierunku Czapel. Później Pępowo, przerwa przy sklepie. Miałem ochotę na Tigera Mojito <3 Lecimy na Przodkowo. Nie ma lipy i tak dobrze mi się jedzie, że nie zauważam koła, które mi cholernie bije. Puszczam kierownicę, rower dostaje turbulencji niczym TU-154M. Oglądam tyle koło, wszystko wydaje się być ok.
Koło 11.30 jesteśmy w Kartuzach. Robimy sobie fotkę pod Kolegiatą i jedziemy dalej.
Łapalice. Minęliśmy tablicę, po lewej stronie babka sprzedaje truskawki. Podjeżdżamy, pytamy się o drogę. : ) Swoją drogą pozdrawiam tą kobietę :D
Skręcamy w lewo, ulica Zamkowa. Jedziemy prosto koło trzech kilometrów. Mijamy jakieś kapliczki, ładne widoczki, raz w górę, raz z góry... Jesteśmy. Za zakrętem widać samochody i tłumy turystów. Brama zamknięta. Podobno jest jakieś wejście. Jedziemy wzdłuż płotu i dojeżdżamy do PARKINGU!
Bierzemy rowerki pod pachę i idziemy z nimi aż do zamku. Wchodzimy po schodkach z rowerkami, opieramy je o jakiś filar i idziemy w górę. Dwóch chłopaków skacze po dachu, między oknami i ogólnie parkour : D
Zamek? Jak zamek. Został budowany na początku lat osiemdziesiątych XX w. Właściciel budował to, i było to jego marzenie. W 1990 roku założył firmę, która dobrze prosperowała. Zamek się budował na terenie ponad 5000m2. Niestety firma upadła, bank przejął majątek - łącznie z zamkiem. Więc budowla stoi niedokończona, niszczeje. Ale tłumy ludzi przyjeżdzają, robią zdjęcia.
Robię zdjęcia, rowery w dół i ruszamy w kierunku Kartuz. Górka, dół, zakręt, krzyże <3
DW211. Górka, prosta, górka i zakręt, drugi winkiel i jakiś tam pomnik. Przy nim zdjęcie i wbijamy do Kartuz.
Jedziemy na Ławkę Asesora. Kim był Asesor ? Był on... Asesorem ;D lubił przebywać w tamtym miejscu, więc nazwano to miejsce Ławką Asesora :P
Później jedziemy do Serka (Kingi) w odwiedzinki. Rozmowa, krzyże do góry nogami i takie tam... Ruszamy w końcu w kierunku Leźna.
I tak 23 km zrobione w 45 minut...
piątek, 3 maja 2013
wtorek, 30 kwietnia 2013
Hajłej tu hel :D - czyli niekończąca się ścieżka rowerowa : ) 280 km :D (tekst pod fotami)
Sobota, 12.00. Dzwonie do Kumcia, okazało się, że ma przebitą dętkę. Więc dupa. Jucuś jechał ją załatać. Ja się spakowałem, przyjechał Jędrek, później chłopacy i o 14.30 ruszyliśmy.
Leźno - Barniewice - Nowy Świat - Chwaszczyno - Koleczkowo - Łężyce - Rumia - Kazimierz - Mrzezino - Żelistrzewo.
Pełne rowery prowadzą się no... ciężko. Znaczy się pod górki to jest rzeź, z górek? hmm... nie można pozwolić sobie na zbyt wiele. Ale o tym później ;)
Przy tablicy NOWY ŚWIAT zrobiliśmy sobie słiit focie. Później polecieliśmy jakimś leśnym skrótem na Chwaszczyno. 35 min do Biedronki? : O Dobry czas : ) Później lecimy na Wejherowo. Zakaz wjazdu dla rowerów... hahahahahahahhahahahahahahahahahaha. No chyba nie. Jedziemy : ) Auta trąbią, wiatr wieje. Dojeżdżamy do Koleczkowa i odbijamy na Gdynię Chylonie. Droga robi się węższa, ruch coraz to większy, ciężarówki, zakręty, brak pobocza.. O nie nie. Zakładamy kamizelki. I jedziemy dalej. Gdzieś tam odbiliśmy na Rumię. Jedziemy przez Łężyce, gdzie jest wysypisko śmieci. Śmierdzi na kilka kilometrów.
Rumia. Dajemy w lewo i za wiaduktem na prawo. Później kierujemy się na Dębogórze. Po drodze robimy przerwę w parku. Chyba jakiś ślub jechał. Polonezy, duże Fiaty, polonezy, polonezy... :)
Na wylocie z Rumi jedziemy na jakąś drogę rowerową. Jędrek jest z Rumi, więc zna tamte okolice.
Po drodze przerwa, później jedziemy drogą betonową, budowaną przez Niemców, aż do Mrzezina. Tam trzeba się wczłapać pod górkę. I kilka kilometrów dalej było Żelistrzewo. :D
Graty do ciotki Jędrka, zajęliśmy miejsca na materacach i pojechaliśmy do Pucka na zakupy :D Nie pytać co kupiliśmy ;p
Potem impreza do 1:00 :D Pobudka o 7.30
____________________________________
Dzień 2 :D
Pobudka rano, o 9.10 wyjechaliśmy. Na Puck. Przerwa w McDonaldzie. Tam porobiliśmy sobie jaja jak to my :D
Z Pucka na Swarzewo, po drodze fota przy morzu. ; )
Swarzewo - Wchodzę sobie do Sanktuarium M.B.Królowej Polskiego Morza. Poczekałem na Ewangelię i po niej wyszedłem. I do Władysławowa. : ) Tam do Lidla i zakupy.
Później wpakowaliśmy się na rowery i ruszyliśmy na Półwysep Helski.
Chałupy, Kuźnica, Jurata, Jastarnia. Słońce świeci, jest ciepło, przyjemnie. Można jechać. : ) Po drodze jakaś przerwa. Dużo ich. Jakiś wypadek po drodze. Korek z każdej strony na 3 km.
W końcu HEL <3 Każdy ma zdjęcie, mamy grupowe foto i lecim dalej. W końcu dojeżdżamy do latarnii. Zamknięta do 01.05. Jedziemy na cypelek. :) Tam sobie posiedzieliśmy, pojedliśmy. Około 15.30 opuszczamy Hel.
Droga piękna, patrzymy na niebo - ciemno. Zakładamy worki na karimaty, długie spodnie i mozemy jechać dalej. Wiatr wieje, mgła duża.
Kuźnica. Jedziemy sobie i pytamy się ludzi ile km do WŁA. Jedni mówią 7, inni 8, 10, 12, 16, 13 km... nikt nie wie. No trudno. Jedziemy wcale nie tak wolno, a droga się dłuży. Po długiej chwili jest i Władek :D Biedra, zakupy i szukanie noclegu. Za Władysławowem w Chłapowie po prawej stronie fajny camping. Super widoczki, tanio nam wyszło. 42 zł za nas 4 ;D 10,5 zł od osoby. : ) Rozbici na końcu campingu, przed samym klifem i widok na morze... CUD <3 ciepła woda, miła atmofsera. Rowery pod plandekę i idę spać :D
_________________________________________________
Dzień 3 :)
Pobudka o 6.00 rano, szybka łazienka i jedziemy na Rozewie. Tam na latarnię i później do J.Góry :D
Wracając - wstałem o 4.30 i poszedłem porobić kilka fotek : ) Temperatura : 3,8*C!!!!
Obóz zwinięty i śmigamy szybko na J. Góre. Tam mamy zdj przy Róży Wiatrów (kierunki świata) i poszliśmy dalej na rowerky :D
Karwia - Krokowa - Żarnowiec - Tyłowo - Piaśnica - Wejherowo
Z Karwi do Krokowej (Krakowa xd) jechało się dość dobrze. Wiatr wkurwiał, ale szło jakoś. Za to do Żarnowca... Dziury, wąsko, ciężarówki, wiatr w twarz... Boże. Porażka.a
Odbijamy gdzieś na jakąś drogę, wg której mamy 25 km do W-rowa.
W końcu mamy J.Żarnowieckie. Po drodze widać Podstrefę Pomorskiej Strefy Ekonomicznej :D Ciężarówki, busy i takie tam...
W końcu nasz cel - ATOMÓWKA! Z Kumciem poszliśmy na zwiady. Dziura w płocie, można wejść. Ja idę porobić foty, Kumcio kampi. Po 15 min wracamy : ) Zaczyna się dziać to, co najgorsze podczas każdej wyprawy - DESZCZ! Więc GO! na maszyny i jedziemy. 3 km dalej mamy Tyłowo. Tam na przystanku siedzimy. Rowery, bagaże i my. Jakiś kierowca Mercedesa sie zatrzymał. Idę do niego i się spytałem, ile mamy do W-rowa. On że koło 17km. : ) Więc my ruszamy życząc jemu szerokiej drogi. Górka, mały dołek, WIELKA GÓRA, prosta, dołek i pod górkę... Tempo 11km/h nas męczy. Skręcamy na Piaśnicę. Ruch jak cholera. Wyprzedzają, szybko jadą. My lecimy póki możemy.
Piaśnica. Miejsce mordu. 12 000 ludzi zabito w ciągu roku. Taki "pomorski Katyń".
W końcu Paweł i Dawid odlecieli a Jędrek ze mną jechał lajtowo z tyłu. : ) W końcu z góry osiągnęliśmy chyba więcej niż 55 km/h. :D
LIDL, zakupy. Jedziemy do Ciotki Jędrzeja, która mieszka na drugim końcu W-owa.
Rozbijam z Pawłem namiot, Jędrek i Dawid jadą do sklepu po wegiel, kiełbaski i piciu :D Robimy grilla ;p Ja później jechałem jeszcze po talerzyki, a Dawidek centrował mi koła :D
zjedliśmy, poszliśmy spać... Pobudka za wcześnie. :) 3.30.
______________________________________
D4.
3:30 - Dzwonią dwa budziki. Jeszcze godzina :D
4:15 - wstajemy :D
Obóz złożony, rowery zapakowane. Około 5.10 ruszamy. DK6, prawe pobocze i jedziemy. Reda - Lotos. Czekolada i jedziemy. Rumia, Gdynia. Jedziemy ostro. Na Chylonii idziemy do Maka :D 13 tostów, dwie herbaty, shake i lód ;D nasze śniadanie ;p o 7.40 wyjeżdzamy z Mc'D i jedziemy w kierunku Hali Widowiskowej. Później Mały Kack i pchamy pod górę : ) nie ma tak :D :D
Około 9.00 wyjeżdzamy z Gdyni. Chwaszczyno i DK20. Byle do Miszewa. Tam na Pępowo. Przed mostem ostatnia fota. :) Pępowo, mijam zakręty i cisnę pod górę. Coś mi koło zblokowało, ustawiłem sie bokiem i pisk opony. Przerzutka się wygięła. Więc? Rozkręcamy linkę i na jednym biegu dojechałem do domu :D
Podsumowanie :
-280 km
-paczki chusteczek - dużo
-wody? Chyba 20 litrów na łeb ;p
-zdjęć - 344
-rowery - całe :D hahahahaha. Poza moim ;p
Rowery - masa mojego koło 50 kg. : ) Podejrzewam, że Jędrka tyle samo, Dawida ciut mniej a Kumcia? Hmmm.. koło 35 kg? :D
Było zacnie : )
PS : Dlaczego rower cięższy musi uważać? :d niby fajnie jest jechać z góry tak 60 km/h. Gorzej, jak z tym ładunkiem trzeba coś ominąć czy wyhamować i to nie wolno :
-wydłuża się droga hamowania
-ładunek nie jest "sztywny", rowerem podczas slalomu rzuca jak szmatą.
-jest szerszy, czyli łatwiej coś zahaczyć
-jest bardziej czuły na podmuch wiatru
-cięzki tył = lekki przód = słaba sterowność
: )
piątek, 26 kwietnia 2013
Hajłej tu HEL :D
Przygotowania trochę trwały. : ) Na szczęście wszystko jest na porządku dziennym i jutro godzina W jest o 15.00.
Mój rower:
-założony bagażnik
-nowe sakwy
-sakwa na ramę
-inna felga z przodu
-opona z przodu bardziej szosowa
-nowa klamka hamulcowa
-rogi na kiere
Dawida bajk:
-sakwy
-podsiodłówka
-sakwa na ramę
Jędrzeja kłeło :D :
-bagaznik
-nowe hamulce
-sakwy
-podsiodłówka
-lampki
-dzwonek
-nowa opona
Kumcia rowerek:
-przerzutka nowa (Shimano)
-nowe felgi
-nowe opony
-bagażnik
-moje sakwy
-lampki
-nowe widełki
-podokręcane śruby
-nakładka na siodło
-nowy łańcuch
-nowy wolnobieg
Ogólnie ruszamy o 15.00. Mamy do przejechania 300 km prawie. Damy radę? TAK DAMY RADĘ!
Relację dam po powrocie : )
Mój rower:
-założony bagażnik
-nowe sakwy
-sakwa na ramę
-inna felga z przodu
-opona z przodu bardziej szosowa
-nowa klamka hamulcowa
-rogi na kiere
Dawida bajk:
-sakwy
-podsiodłówka
-sakwa na ramę
Jędrzeja kłeło :D :
-bagaznik
-nowe hamulce
-sakwy
-podsiodłówka
-lampki
-dzwonek
-nowa opona
Kumcia rowerek:
-przerzutka nowa (Shimano)
-nowe felgi
-nowe opony
-bagażnik
-moje sakwy
-lampki
-nowe widełki
-podokręcane śruby
-nakładka na siodło
-nowy łańcuch
-nowy wolnobieg
Ogólnie ruszamy o 15.00. Mamy do przejechania 300 km prawie. Damy radę? TAK DAMY RADĘ!
Relację dam po powrocie : )
Subskrybuj:
Posty (Atom)