piątek, 26 lipca 2013

Szwecja :)

Witajcie. :) Trochę mnie tu nie było, ale sprostowanie będzie później. : )

Na chwilę obecną jestem w kraju, który nam narobił "bałaganu" w XVII w - Szwecji. : )

Wczoraj przypłynąłem promem MS Skania ze Swinoujscia do Ystad i stamtąd ruszyliśmy 700 km na północ do miejscowości FALUN. Czym się ten kraj różni? Chyba wszystkim. : )

Jako że najwięcej czasu spędzam za ogromną szybą 440 konnego potwora to obserwuję krajobraz, ludzi, szosę, kulturę, architekturę...

Pierwsze co się "rzuca w gały" to ładne drogi, bardzo szerokie i ogólnie w bardzo dobrym stanie. Nic, tylko Francja (Szwecja XD) Elegancja! : )

Krajobraz? Jeziora, lasy, jeziora, jeziora i coś jeszcze.. chyba jeziora : ) Zero śmieci, przy drogach chodniki, ścieżki rowerowe, konne trakty. : ) prześlicznie :D Wczoraj jechałem obok jeziora, ktore miało około 50 - 60 km długości (!), bo aż od Jonkopingu do Askersundu. :) Robi wrażenie:D

Ludzie są mili, idziesz ulicą i krzyczą z dala z charatkerystycznym akcentem HAJ. To takie miłe uczucie, którego doświadczylem będąc w Danii kilka lat temu. :) Dziadkowie, którzy mają po 60 lat biegają z butelką wody i słuchawkami, młodzi jeżdzą w kasku i kamizelce na rowerach a babcie - nordic walking : ) Biegają uśmiechnięci, chociaż mówi się, że Szwedzi to smutasy tak, jak Norwegowie.

Kultura - widzę ją z drogi : ) Ludzie nie trąbią, jak jest 60 to jadą 60 albo 55. ; ) Nikt nie trąbi, nikt nie wyprzedza... : ) Na przejściach ludzi się przepuszcza, na skrzyżowaniach się wpuszcza. : )

Architektura - Drewno, drewno i drewno. : ) Drewno to podstawa budownictwa w tym kraju. Domy z drewna, obłożone drewnem, dużo drzew, parki, kanały, przepusty...

ZDJĘCIA WRZUCĘ PÓŹNIEJ. :)


Co można powiedzieć o Szwedach? NIE OPIERDALAJO SIE! W Szczecine w porcie czekaliśmy 3,5 godziny na załadunek! Rozładunek w Polsce trwa cholernie długo. Przyjedziesz, to kawę wypije, opierdziela się taki sztaplarkowy. A dzis wpadlismy o 7.00 na bramę firmy, a piszę to o 7.23 i już jedziemy do Fiary po drzewo - 200 km wyżej.


Pozdrawiam, Kubuś :D

wtorek, 28 maja 2013

Najszybsze 270 km :D

Witojcie Polskie Człowieki! :D

Dziś odebrałem koło z serwisu, zamontowałem wsio (sakwy, pierdoły...) i jutro mam na 10 do budy. To będę o 14.00 w domciu, czyli zjem jakiś obiadek i GOŁ na bajka i w kierunku Gdańska : D

Naszym celem jest LEDNICA k/Gniezna. Ostrów Lednicki, wyspa, na której odbywają się spotkania młodzieży.

W Boże Ciało wyjeżdżamy :

Gdańsk - Tczew - Pelplin - Skórcz - Osie - okolice Bydgoszczy - Gniezno - Ostrów Lednicki (270 km) :D

Będzie się działo, ajjj, będzie :D

Trzymajcie kciuki :D :D :D

piątek, 24 maja 2013

Kolejny wyjazd - gdzie?

...albo Bory Tucholskie, albo Borne Sulinowo. To drugie mi bardziej odpowiada :D


Borne jest to stara poradziecka miejscowość. Do 1992 roku była siedzibą wojsk radzieckich. W tym samym roku 15000 żołnierzy ją opuściło.


Pozostały tam budynki po wojsku, więc fajnie tam pojechać i zobaczyć o co chodzi. : )
Odbywają się tam imprezy militarne, festyny wojskowe i takie tam... Właściwie to opuszczona dzielnica Bornego Sulinowa. Sakwy, ciuchy, namiot i karimata :D Droga prosta, 200 km w jedną stronę :

Leźno - Kościerzyna - Bytów (ZAMEK) - Miastko - Szczecinek - Borne Sulinowo.

Spowrotem ją troszkę zmodyfikuje.

Borne - Podgaje - Chojnice - Dziemiany (tam być może nocleg) - Kościerzyna - Leźno

Halina przed wyjazdem będzie wyglądać dość nietypowo :

poniedziałek, 20 maja 2013

Kaszuby, a zarazem okazja do jazdy EKOnomicznej :D (zdj. poniżej)


Niedziela, pobudka koło 8.30. Poszedłem do kościoła, wcześniej pisał Nikodem czy nie chce z nim jechać do Brodnicy Górnej. Ja myślę, że i tak nie mam nic do roboty więc.. Ale jest jeden problem : przekonać jego rodziców. 

11.30 już siedzimy na maszynach. Jedziemy w kierunku Żukowa. Na Orlenie robimy zapas paliwa i ruszamy w kierunku Kartuz. W Borkowie z górki do jeziora osiągam 140km/h i wchodze pięknie w winkiel <3 Po drodze odbijamy na Kiełpino. Piękna górka, 6 bieg i 60 km/h, 4500rpm. :D można jechać :D Z górki osiągamy koło 70km/h i w pewnym momencie z bocznej ulicy wyjeżdza... taksówka. Centralnie przed nas. Nikodem na lewy pas, ja po heblach i za młodym. Ciepło się nam zrobiło. Idiots ewryłer...

Kolejny postój w Goręczynie. Widać Wieżycę, a właściwie wieżę na 328,9m.n.p.m. Lecimy na Ostrzyce. Tam sobie odbijamy na Brodnicę. 

Postój na Złotej Górze. Przyjeżdzają Nikodema rodzice, którzy też jechali gdzieś tam sobie. :D Kilka fotek, pogadałem z kolesiem, co na CB1000R wpadł <3 

Później ruszylismy w kierunku Ostrzyc. Poszliśmy na jakąś kładkę nad drogą. Poroblismy fotki, pogadalismy i jedziemy do Goręczyna do rodziny Młodego :D 

Wpadamy na podwórko i muszę naciągnąć łańcuch. W miedzyczasie przychodzi kuzynka Nikosia - Marta.
Zjedlismy ciasto, pogadaliśmy sobie. Godzinę później zawijamy do Leźna. Jakimiś lasami do Kartuz.

Po drodze jedziemy i Nikodem wali po heblach, zgasza silnik i zbiega z skuterka. Regulator napięcia się odpiął i się zjarały żarówki. No nic. Jedziemy dalej. 

W końcu zajeżamy do Leźna koło 15.30. I tak upłynął dzień. 




O co chodzi z jazdą EKOnomiczną? - Jadąc z Nikodemem rzadko kiedy przekraczaliśmy barierę światła 55 km/h. Starałem się jechać na najniższym biegu, przy tym nie obciążając silnika. I tak było fajnie : ) 




















środa, 15 maja 2013

MTN rządzi : )


mam MTN'a :D fajny, duzo wentylacji, ma podpinkę na zimę. Ogólnie dość fajny. :) Spodnie z pasem nerkowym i kurtka. Mogę je spiąć i mam coś a'la kombinezon :D teraz tylko inny kask :D 






Lednico - zblizam się :D 260 km, 2 dni jazdy rowerkiem : ) 30.05 wyjazd, powrót PKP (-,-) 2.06 :D

piątek, 3 maja 2013

Łapalice - Zamek (około 80 km)

Zaspałem. Jucuś przyjechał około 10.00. Wstałem, ogarnąłem się, zjadłem zupkę Amino (tekst ten nie zawiera lokowania produktu), oraz bułkę z masłem czosnkowym (czy jakoś tak ;d ) z biedry.

10.15 - wsiadamy na rowerki i jedziemy w kierunku Czapel. Później Pępowo, przerwa przy sklepie. Miałem ochotę na Tigera Mojito <3 Lecimy na Przodkowo. Nie ma lipy i tak dobrze mi się jedzie, że nie zauważam koła, które mi cholernie bije. Puszczam kierownicę, rower dostaje turbulencji niczym TU-154M. Oglądam tyle koło, wszystko wydaje się być ok.

Koło 11.30 jesteśmy w Kartuzach. Robimy sobie fotkę pod Kolegiatą i jedziemy dalej.

Łapalice. Minęliśmy tablicę, po lewej stronie babka sprzedaje truskawki. Podjeżdżamy, pytamy się o drogę. : ) Swoją drogą pozdrawiam tą kobietę :D

Skręcamy w lewo, ulica Zamkowa. Jedziemy prosto koło trzech kilometrów. Mijamy jakieś kapliczki, ładne widoczki, raz w górę, raz z góry... Jesteśmy. Za zakrętem widać samochody i tłumy turystów. Brama zamknięta. Podobno jest jakieś wejście. Jedziemy wzdłuż płotu i dojeżdżamy do PARKINGU!

Bierzemy rowerki pod pachę i idziemy z nimi aż do zamku. Wchodzimy po schodkach z rowerkami, opieramy je o jakiś filar i idziemy w górę. Dwóch chłopaków skacze po dachu, między oknami i ogólnie parkour  : D

Zamek? Jak zamek. Został budowany na początku lat osiemdziesiątych XX w. Właściciel budował to, i było to jego marzenie. W 1990 roku założył firmę, która dobrze prosperowała. Zamek się budował na terenie ponad 5000m2. Niestety firma upadła, bank przejął majątek - łącznie z zamkiem. Więc budowla stoi niedokończona, niszczeje. Ale tłumy ludzi przyjeżdzają, robią zdjęcia.

Robię zdjęcia, rowery w dół i ruszamy w kierunku Kartuz. Górka, dół, zakręt, krzyże <3

DW211. Górka, prosta, górka i zakręt, drugi winkiel i jakiś tam pomnik. Przy nim zdjęcie i wbijamy do Kartuz.

Jedziemy na Ławkę Asesora. Kim był Asesor ? Był on... Asesorem ;D lubił przebywać w tamtym miejscu, więc nazwano to miejsce Ławką Asesora :P

Później jedziemy do Serka (Kingi) w odwiedzinki. Rozmowa, krzyże do góry nogami i takie tam... Ruszamy w końcu w kierunku Leźna.

I tak 23 km zrobione w 45 minut...
























wtorek, 30 kwietnia 2013

Hajłej tu hel :D - czyli niekończąca się ścieżka rowerowa : ) 280 km :D (tekst pod fotami)













































Sobota, 12.00. Dzwonie do Kumcia, okazało się, że ma przebitą dętkę. Więc dupa. Jucuś jechał ją załatać. Ja się spakowałem, przyjechał Jędrek, później chłopacy i o 14.30 ruszyliśmy.

Leźno - Barniewice - Nowy Świat - Chwaszczyno - Koleczkowo - Łężyce - Rumia - Kazimierz - Mrzezino - Żelistrzewo.

Pełne rowery prowadzą się no... ciężko. Znaczy się pod górki to jest rzeź, z górek? hmm... nie można pozwolić sobie na zbyt wiele. Ale o tym później ;)

Przy tablicy NOWY ŚWIAT zrobiliśmy sobie słiit focie. Później polecieliśmy jakimś leśnym skrótem na Chwaszczyno. 35 min do Biedronki? : O Dobry czas : ) Później lecimy na Wejherowo. Zakaz wjazdu dla rowerów... hahahahahahahhahahahahahahahahahaha. No chyba nie. Jedziemy : ) Auta trąbią, wiatr wieje. Dojeżdżamy do Koleczkowa i odbijamy na Gdynię Chylonie. Droga robi się węższa, ruch coraz to większy, ciężarówki, zakręty, brak pobocza.. O nie nie. Zakładamy kamizelki. I jedziemy dalej. Gdzieś tam odbiliśmy na Rumię. Jedziemy przez Łężyce, gdzie jest wysypisko śmieci. Śmierdzi na kilka kilometrów.

Rumia. Dajemy w lewo i za wiaduktem na prawo. Później kierujemy się na Dębogórze. Po drodze robimy przerwę w parku. Chyba jakiś ślub jechał. Polonezy, duże Fiaty, polonezy, polonezy... :)

Na wylocie z Rumi jedziemy na jakąś drogę rowerową. Jędrek jest z Rumi, więc zna tamte okolice.

Po drodze przerwa, później jedziemy drogą betonową, budowaną przez Niemców, aż do Mrzezina. Tam trzeba się wczłapać pod górkę. I kilka kilometrów dalej było Żelistrzewo. :D
Graty do ciotki Jędrka, zajęliśmy miejsca na materacach i pojechaliśmy do Pucka na zakupy :D Nie pytać co kupiliśmy ;p

Potem impreza do 1:00 :D Pobudka o 7.30
____________________________________

Dzień 2 :D

Pobudka rano, o 9.10 wyjechaliśmy. Na Puck. Przerwa w McDonaldzie. Tam porobiliśmy sobie jaja jak to my :D

Z Pucka na Swarzewo, po drodze fota przy morzu. ; )
Swarzewo - Wchodzę sobie do Sanktuarium M.B.Królowej Polskiego Morza. Poczekałem na Ewangelię i po niej wyszedłem. I do Władysławowa. : ) Tam do Lidla i zakupy.
Później wpakowaliśmy się na rowery i ruszyliśmy na Półwysep Helski.

Chałupy, Kuźnica, Jurata, Jastarnia. Słońce świeci, jest ciepło, przyjemnie. Można jechać. : ) Po drodze jakaś przerwa. Dużo ich. Jakiś wypadek po drodze. Korek z każdej strony na 3 km.

W końcu HEL <3 Każdy ma zdjęcie, mamy grupowe foto i lecim dalej. W końcu dojeżdżamy do latarnii. Zamknięta do 01.05. Jedziemy na cypelek. :) Tam sobie posiedzieliśmy, pojedliśmy. Około 15.30 opuszczamy Hel.

Droga piękna, patrzymy na niebo - ciemno. Zakładamy worki na karimaty, długie spodnie i mozemy jechać dalej. Wiatr wieje, mgła duża.

Kuźnica. Jedziemy sobie i pytamy się ludzi ile km do WŁA. Jedni mówią 7, inni 8, 10, 12, 16, 13 km... nikt nie wie. No trudno. Jedziemy wcale nie tak wolno, a droga się dłuży. Po długiej chwili jest i Władek :D Biedra, zakupy i szukanie noclegu. Za Władysławowem w Chłapowie po prawej stronie fajny camping. Super widoczki, tanio nam wyszło. 42 zł za nas 4 ;D 10,5 zł od osoby. : ) Rozbici na końcu campingu, przed samym klifem i widok na morze... CUD <3 ciepła woda, miła atmofsera. Rowery pod plandekę i idę spać :D
_________________________________________________

Dzień 3 :)

Pobudka o 6.00 rano, szybka łazienka i jedziemy na Rozewie. Tam na latarnię i później do J.Góry :D

Wracając - wstałem o 4.30 i poszedłem porobić kilka fotek : ) Temperatura : 3,8*C!!!!

Obóz zwinięty i śmigamy szybko na J. Góre. Tam mamy zdj przy Róży Wiatrów (kierunki świata) i poszliśmy dalej na rowerky :D

Karwia - Krokowa - Żarnowiec - Tyłowo - Piaśnica - Wejherowo

Z Karwi do Krokowej (Krakowa xd) jechało się dość dobrze. Wiatr wkurwiał, ale szło jakoś. Za to do Żarnowca... Dziury, wąsko, ciężarówki, wiatr w twarz... Boże. Porażka.a

Odbijamy gdzieś na jakąś drogę, wg której mamy 25 km do W-rowa.

W końcu mamy J.Żarnowieckie. Po drodze widać Podstrefę Pomorskiej Strefy Ekonomicznej :D Ciężarówki, busy i takie tam...

W końcu nasz cel - ATOMÓWKA! Z Kumciem poszliśmy na zwiady. Dziura w płocie, można wejść. Ja idę porobić foty, Kumcio kampi. Po 15 min wracamy : ) Zaczyna się dziać to, co najgorsze podczas każdej wyprawy - DESZCZ! Więc GO! na maszyny i jedziemy. 3 km dalej mamy Tyłowo. Tam na przystanku siedzimy. Rowery, bagaże i my. Jakiś kierowca Mercedesa sie zatrzymał. Idę do niego i się spytałem, ile mamy do W-rowa. On że koło 17km. : ) Więc my ruszamy życząc jemu szerokiej drogi. Górka, mały dołek, WIELKA GÓRA, prosta, dołek i pod górkę... Tempo 11km/h nas męczy. Skręcamy na Piaśnicę. Ruch  jak cholera. Wyprzedzają, szybko jadą. My lecimy póki możemy.

Piaśnica. Miejsce mordu. 12 000 ludzi zabito w ciągu roku. Taki "pomorski Katyń".

W końcu Paweł i Dawid odlecieli a Jędrek ze mną jechał lajtowo z tyłu. : ) W końcu z góry osiągnęliśmy chyba więcej niż 55 km/h. :D

LIDL, zakupy. Jedziemy do Ciotki Jędrzeja, która mieszka na drugim końcu W-owa.

Rozbijam z Pawłem namiot, Jędrek i Dawid jadą do sklepu po wegiel, kiełbaski i piciu :D Robimy grilla ;p Ja później jechałem jeszcze po talerzyki, a Dawidek centrował mi koła :D

zjedliśmy, poszliśmy spać... Pobudka za wcześnie. :) 3.30.
______________________________________

D4.
3:30 - Dzwonią dwa budziki. Jeszcze godzina :D
4:15 - wstajemy :D

Obóz złożony, rowery zapakowane. Około 5.10 ruszamy. DK6, prawe pobocze i jedziemy. Reda - Lotos. Czekolada i jedziemy. Rumia, Gdynia. Jedziemy ostro. Na Chylonii idziemy do Maka :D 13 tostów, dwie herbaty, shake i lód ;D nasze śniadanie ;p o 7.40 wyjeżdzamy z Mc'D i jedziemy w kierunku Hali Widowiskowej. Później Mały Kack i pchamy pod górę : )  nie ma tak :D :D

Około 9.00 wyjeżdzamy z Gdyni. Chwaszczyno i DK20. Byle do Miszewa. Tam na Pępowo. Przed mostem ostatnia fota. :) Pępowo, mijam  zakręty i cisnę pod górę. Coś mi koło zblokowało, ustawiłem sie bokiem i pisk opony. Przerzutka się wygięła. Więc? Rozkręcamy linkę i na jednym biegu dojechałem do domu :D



Podsumowanie :
-280 km
-paczki chusteczek - dużo
-wody? Chyba 20 litrów na łeb ;p
-zdjęć - 344
-rowery - całe :D hahahahaha. Poza moim ;p

Rowery - masa mojego koło 50 kg. : ) Podejrzewam, że Jędrka tyle samo, Dawida ciut mniej a Kumcia? Hmmm.. koło 35 kg? :D



Było zacnie : )


PS : Dlaczego rower cięższy musi uważać? :d niby fajnie jest jechać z góry tak 60 km/h. Gorzej, jak z tym ładunkiem trzeba coś ominąć czy wyhamować i to nie wolno :

-wydłuża się droga hamowania
-ładunek nie jest "sztywny", rowerem podczas slalomu rzuca jak szmatą.
-jest szerszy, czyli łatwiej coś zahaczyć
-jest bardziej czuły na podmuch wiatru
-cięzki tył = lekki przód = słaba sterowność

: )